Skip to content Skip to footer

Klejnot w XVII-wiecznej piwnicy: Relacja z ekskluzywnej degustacji Glenfiddich 40 Year Old

Są wieczory, które na stałe zapisują się w annałach naszego baru. Wieczory, kiedy atmosfera tajemnicy, charakter naszego XVII-wiecznego wnętrza i historia zamknięta w szkle tworzą jedność. Taki właśnie był miniony weekend w Speakeasy Bar Legnica, podczas którego mieliśmy zaszczyt i absolutną przyjemność degustować prawdziwy klejnot ze Speyside – Glenfiddich 40 Year Old.

Sed ut perspiciatis, unde omnis iste natus error sit voluptatem accusantium doloremque laudantium, totam rem aperiam eaque ipsa, quae ab illo inventore veritatis et quasi architecto beatae vitae dicta sunt, explicabo.

Czas zamknięty w butelce

Glenfiddich 40YO to nie jest po prostu bardzo stara whisky. To żywe dziedzictwo i mistrzostwo rzemiosła, które wymyka się prostym definicjom. Należy do serii „Time Re:Imagined”, a jej sercem jest unikalny proces, który stosuje wyłącznie ta destylarnia: „remnant vatting” (czasem nazywany „Cumulative Time”).

O co w tym chodzi? Każda kolejna partia 40-letniej whisky jest pieczołowicie łączona z niewielką ilością… poprzedniej 40-letniej edycji. To oznacza, że w butelce, którą degustowaliśmy, znajdowały się ślady i wspomnienia destylatów sprzed 50, 60, a może i więcej lat. To dosłownie skumulowany czas, płynna historia destylarni przekazywana z pokolenia na pokolenie

Doświadczenie: Smak czterech dekad

Otworzenie takiej butelki to rytuał. Już samo opakowanie, przypominające geologiczne warstwy skalne, buduje napięcie. A co w kieliszku?

Aromat był oszałamiający – głęboki, wielowarstwowy, ewoluujący z każdą minutą. Od suszonych owoców, przez nuty palonej kawy i gorzkiej czekolady, aż po akcenty polerowanej skóry i szlachetnego dębu. W smaku była jedwabiście gładka, z bogactwem ciasta owocowego, daktyli i rodzynek, które powoli ustępowały miejsca wytrawnym nutom dębiny i delikatnemu śladowi torfu. Finisz? Nieskończony. To jedna z tych whisky, o których rozmawia się jeszcze długo po przełknięciu ostatniej kropli.

Idealna Sceneria

Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego tła dla tej degustacji. Surowe, kamienne mury naszego speakeasy, pamiętające setki lat legnickiej historii, stanowiły idealny kontrast dla bursztynowego płynu. Półmrok, blask małych lamp na stołach i skupienie na twarzach gości – atmosfera była gęsta od szacunku dla trunku i wspólnej pasji.

Dziękujemy wszystkim, którzy dzielili z nami te niezapomniane chwile. To był zaszczyt móc wspólnie odbyć tę 40-letnią podróż w czasie.

A teraz zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć, która (mamy nadzieję!) choć w części oddaje magię tamtego wieczoru.

Zostaw komentarz